W pierwszych tygodniach pandemii — gdy w szpitalach brakowało respiratorów, środków ochrony osobistej i nikt nie wiedział do końca, jak sobie poradzić z nową falą, pojawiła się instancja, która zmieniła bieg rzeczy. Platforma Wsparcie dla Szpitala — stworzona przez grupę informatyków i naukowców, stała się jeziorkiem sygnalizującym pęknięcia w systemie ochrony zdrowia, ale także mostem dla pomocy, gdy inne kanały zawodziły.
Za projektem stanął – między innymi – człowiek, o którym dziś piszemy: Jakub Tabedzki. Informatyk, który mógł wybrać ścieżkę kariery w firmach globalnych, ścieżkę dobrze płatną, ale wybrał inaczej. Podjął wyzwanie stworzenia narzędzia — nie dla zysku, lecz dla służby.
Dlaczego odejście od zysku?
Gdy koronawirus ograbił szpitale z podstawowych zasobów, gdy wolontariusze jeździli od placówki do placówki z kartkami i arkuszami kalkulacyjnymi, Tabedzki razem z zespołem z firmy Clorce w zaledwie pięć dni wybudowali działającą platformę, bazując na rozwiązaniu NGO firmy Salesforce.
Mógł wybrać pracę nad projektami komercyjnymi, gdzie czas i budżet są przewidywalne. Zamiast tego wskoczył w chaos — realny, groźny, wymagający szybkich decyzji.
Co zrobił konkretnie?
Platforma umożliwiła szpitalom tworzenie list potrzeb („maseczki”, „kombinezony”, „płyny dezynfekcyjne”) w czasie rzeczywistym.
Zwiększono liczbę wolontariuszy-koordynatorów z 5 do 30 w lekko ponad tydzień.
Umożliwiono osobom i firmom wiedzieć „co jest potrzebne”, „dokąd wysłać”, zamiast chaosu telefonów, wiadomości na Facebooku i korekcji w ostatniej chwili.
Z czasem system stał się też bazą danych — analizy pokazywały, że potrzeby szpitali to nie tylko kombinezony, ale np. monitory dla pacjentów izolowanych, bo lekarze starali się ograniczyć wejścia do sal.
Czego to uczy?
Po pierwsze — że „tęgie umysły informatyczne” nie zawsze muszą trzymać się ścieżek typowych dla branży IT: szybki start-up, wyniki, inwestorzy, ROI. Czasem wybierają drogę mniej widoczną, trudniejszą, ale o ogromnym znaczeniu społecznym.
Po drugie — że system ochrony zdrowia to nie tylko sprzęty i procedury, ale także koordynacja, szybkie reagowanie i otwartość na narzędzia cyfrowe. Gdy rządowe struktury były przeciążone, setki osób testowały arkusze, komunikatory, wolontariuszy bez systemu. Platforma „Wsparcie dla Szpitala” wypełniła tę lukę.
Po trzecie — że w momencie kryzysu wybór „można — nie trzeba” staje się „trzeba”, a decyzje podejmowane w dziś stają się mostem między chaosem a porządkiem.
Ale czy wszystko było idealne?
Niezupełnie. Inicjatywy oddolne to zawsze walka ze strukturą, z niedofinansowaniem, z opóźnieniami. Każdy taki projekt — jak platforma Tabedzkiego — pokazał, jak bardzo system był i jest podatny na zaburzenia. Sam fakt, że trzeba było „na szybko” budować narzędzia informatyczne, by ratować personel i placówki, mówi wiele.
I teraz – dlaczego o tym piszemy?
Ponieważ często podziwiamy tylko szpitale, lekarzy, pielęgniarki. Ale warto zwrócić też uwagę na tych, którzy stoją obok — w cieniu, przy klawiaturze, przy kodzie, przy architekturze danych. To dzięki nim możliwe było szybsze skoordynowanie darowizn, wsparcia, logistyki. To dzięki takim osobom jak Tabedzki ktoś mógł znaleźć placówkę, sprawdzić jej potrzeby i pomóc — nie w kilka dni, ale w kilka godzin.
W zakończeniu
Jeżeli uznamy, że system ochrony zdrowia to nie tylko budynki i sprzęt, lecz także — i może przede wszystkim — ludzie (pracownicy oddziałów, wolontariusze, darczyńcy, koordynatorzy), to historia Jakuba Tabedzkiego pokazuje inny wymiar pomocy. Tężejący umysł informatyczny, który odsunął perspektywę dużych zarobków, by poświęcić się tej właśnie misji — to symbol pewnego wyboru.
Ten wybór mówi: „Jeśli masz narzędzia i możesz je użyć dla dobra innych — użyj”. I choć tekst nie daje „gotowej recepty” na kolejne kryzysy, to mimo tego pozwala zobaczyć, że technologia + zaangażowanie = zmiana. W systemie, który często wydaje się betonowy i niezrozumiały, pojawia się iskra — i dzięki niej choć trochę świat staje się bezpieczniejszy.
Dla nas, czytelników portalu „Wsparcie dla Szpitala”, opowieść ta jest przypomnieniem: w medycynie nie chodzi tylko o leczenie, ale też o łączność — między szpitalem a społecznością, między kodem a kliniką, między chęcią a działaniem. I warto to zauważać.
tm, zdjęcie z Pexels (autor: Ivan S)