Poradnia psychologiczna w Warszawie

Równowaga psychiczna w miejscu pracy

Człowiek nie przestaje być człowiekiem, gdy przekracza próg biura. Zabiera ze sobą lęki, zmęczenie, relacje, które mu dobrze lub źle wróżą, i całą resztę życia, której nie da się zostawić w szatni. To zdanie brzmi banalnie, a jednak większość organizacji wciąż traktuje zdrowie psychiczne pracowników jak temat do zarządzania kryzysowego, nie jak codzienną odpowiedzialność.

Skutki tego podejścia są policzalne. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia depresja i zaburzenia lękowe kosztują globalną gospodarkę około jednego biliona dolarów rocznie w utraconym czasie pracy. W Polsce skala problemu przez długi czas pozostawała niewidoczna, bo ukryta pod słowami: „wypalenie”, „stres”, „słabszy okres”. Dopiero pandemia wybiła na powierzchnię to, co było pod spodem od lat.

Skąd się bierze brak równowagi

Praca pod presją wyników sama w sobie nie jest destrukcyjna. Presja, cel, odpowiedzialność to rzeczy, które dla wielu ludzi są motorem. Problem zaczyna się wtedy, gdy napięcie staje się chroniczne i nie ma żadnego zaworu bezpieczeństwa. Organizm przestaje odróżniać zagrożenie realne od zagrożenia wyobrażonego, a układ nerwowy działa w ciągłym trybie gotowości.

Do tego dochodzą czynniki środowiskowe, które wzmacniają ten stan. Brak wpływu na własną pracę należy do najsilniejszych stresorów zawodowych, jakie zidentyfikowała psychologia. Kiedy człowiek wykonuje zadania bez poczucia sensu albo bez żadnej sprawczości, mózg rejestruje to jako sytuację zagrażającą. Podobnie działa nieprzewidywalność, czyli środowisko, w którym reguły zmieniają się bez uprzedzenia, a ocena pracy jest arbitralna. Do tego można dołożyć konflikty interpersonalne, brak granic między pracą a domem oraz kulturę organizacyjną, która nagradzała przepracowanie i milczała na temat trudności.

Żaden z tych czynników nie działa w próżni. Zazwyczaj nakładają się na siebie i wzmacniają nawzajem. Człowiek, który śpi źle, gorzej radzi sobie z frustracją. Człowiek, który nie ma w pracy żadnego sojusznika, jest bardziej podatny na wypalenie. Związek między środowiskiem pracy a stanem psychicznym jest dwukierunkowy i bardzo konkretny.

Wypalenie zawodowe to nie słabość

Wypalenie zawodowe przez lata funkcjonowało w potocznej wyobraźni jako coś, co spotyka ludzi, którzy po prostu nie dają rady. Tymczasem od 2019 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznaje je za zjawisko zawodowe, które wynika z chronicznego stresu w pracy, a nie z charakteru czy odporności danej osoby.

Wypalenie ma trzy wymiary. Pierwszym jest wyczerpanie emocjonalne, poczucie, że nie ma się już nic do dania ani sobie, ani innym. Drugi wymiar to depersonalizacja, czyli dystansowanie się, cynizm wobec pracy i współpracowników. Trzeci to spadek poczucia własnych kompetencji, przekonanie, że to, co się robi, nie ma sensu i nie jest dobrze robione. Żaden z tych wymiarów nie pojawia się z dnia na dzień. Wypalenie to proces, który trwa miesiącami, czasem latami, i który zwykle przebiega zupełnie niezauważony przez otoczenie.

Dlatego tak ważne jest, żeby nie czekać na punkt krytyczny. Sygnały wczesne, takie jak trudność z koncentracją, drażliwość, niechęć do pracy, którą się kiedyś lubiło, bóle głowy czy kłopoty ze snem, są warte uwagi dokładnie tak samo jak te późniejsze, bardziej oczywiste.

Co naprawdę pomaga

Odpowiedź na pytanie o to, co pomaga w odbudowywaniu równowagi psychicznej w pracy, zależy od człowieka. Nie ma jednego schematu, który działa dla wszystkich. To, co dla jednej osoby będzie zbawienne, dla innej okaże się nieistotne albo niemożliwe do wdrożenia w jej konkretnym życiu.

Badania wskazują jednak na kilka obszarów, które powtarzają się jako istotne. Poczucie sprawczości, nawet małej, zmienia jakość doświadczania pracy. Relacje z ludźmi, choćby jedna osoba w miejscu pracy, która rzeczywiście słucha, obniżają poziom odczuwanego stresu. Granica między pracą a resztą życia, trzymana konsekwentnie, pozwala układowi nerwowemu faktycznie odpocząć. A regularne wychodzenie na zewnątrz, ruch, sen i czas bez telefonu to nie fanaberie, lecz warunki biologiczne, bez których psychika po prostu nie regeneruje się skutecznie.

Wiele osób odkrywa też, że rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą daje zupełnie inną jakość niż rozmowa z bliską osobą. Nie dlatego, że bliskie relacje są mniej wartościowe. Chodzi o to, że w gabinecie można mówić bez cenzury, bez obawy o to, jak druga osoba zareaguje, i z kimś, kto ma narzędzia, żeby pomóc zrozumieć mechanizmy, a nie tylko wysłuchać.

Kiedy warto szukać wsparcia

Trudno wyznaczyć jedną granicę, po przekroczeniu której powinno się zgłosić po pomoc. Dla jednej osoby wystarczającym sygnałem będzie to, że od kilku tygodni nie potrafi się zmotywować do czegokolwiek. Dla innej dopiero fakt, że nie wstaje rano z łóżka, będzie tym momentem. Obydwa te sygnały są równie ważne.

Warto pamiętać, że psychoterapia nie jest zarezerwowana dla kryzysów. Równie dobrze sprawdza się wtedy, gdy coś po prostu nie działa tak, jak by się chciało. Wiele osób przychodzi do gabinetu z przekonaniem, że „ich problem jest za mały” albo że „inni mają gorzej”. To przekonanie jest jednym z najskuteczniejszych powodów, dla których ludzie odkładają pomoc o wiele za długo.

W Psyche Balans pracujemy w nurcie integracyjnym, co w praktyce oznacza, że dopasowujemy metody do człowieka, a nie człowieka do metody. Dla kogoś, kto zmaga się z wypaleniem zawodowym, właściwa będzie inna ścieżka niż dla kogoś, kto mierzy się z przewlekłym stresem na tle relacji w miejscu pracy. Nie zakładamy z góry, że wiemy, czego dana osoba potrzebuje. To wynika z rozmowy.

Miejsce pracy jako część systemu

Praca to nie izolowana sfera życia. To, co dzieje się w domu, wpływa na to, jak funkcjonujemy zawodowo. To, co dzieje się w pracy, wraca do domu. Właśnie dlatego trudno skutecznie pomagać pracownikowi, który zmaga się z wypaleniem, nie biorąc pod uwagę całego kontekstu jego życia, relacji w rodzinie, obciążeń poza pracą, historii, która go ukształtowała.

W Psyche Balans od początku istnienia poradni pracujemy z całymi rodzinami. Nie dlatego, że każdy problem wymaga terapii rodzinnej. Ale dlatego, że rozumiemy, jak bardzo poszczególne osoby w systemie rodzinnym na siebie wpływają. Wypalony rodzic wraca do domu i ten stan odczuwają dzieci. Napięty partner odbija się na relacji. Dorosły, który nie ma w domu oparcia, dużo trudniej regeneruje się po trudnym tygodniu w pracy.

Wsparcie psychologiczne ma sens wtedy, gdy uwzględnia człowieka w całości, z jego relacjami, kontekstem i historią. To jest punkt wyjścia, od którego zaczynamy.

Jak zacząć

Pierwsza rozmowa z psychologiem często okazuje się dużo łatwiejsza, niż się spodziewano. Pytanie, które warto sobie zadać, zanim po nią sięgniesz, brzmi prosto: czy to, co teraz czuję w związku z pracą, chciałbym z kimś przepracować? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, wystarczy umówić spotkanie.

Nie trzeba czekać, aż będzie gorzej.

dasi, (intp/12). fot. Psyche Balans

WDS