Zaniepokojony mężczyzna czyta pismo dotyczące danych medycznych przy laptopie z informacją o wycieku – ilustracja tematu cyberpolisy dla ochrony szpitala.

Cyberpolisa dla szpitala 2026 — jak ubezpieczyć placówkę przed kosztami wycieku danych medycznych i karami UODO

Wyciek danych medycznych w szpitalu to nie incydent informatyczny, lecz równoległy kryzys prawny, finansowy i operacyjny — z realnymi karami UODO sięgającymi w Polsce 1,44 mln zł i podwójnym reżimem sankcji RODO + NIS2 od kwietnia 2026 r. Cyberpolisa potrafi przejąć większość tych kosztów, ale tylko wtedy, gdy jej zakres jest dopasowany do scenariusza „wyciek danych pacjentów”, a placówka spełnia minimum bezpieczeństwa wymagane przez ubezpieczyciela.

Cyberpolisa dla szpitala to ubezpieczenie pokrywające koszty reakcji na incydent (informatyka śledcza, obsługa prawna naruszenia, notyfikacje pacjentów, PR kryzysowy), straty z przestoju systemów klinicznych, odtworzenie danych oraz — w granicach dozwolonych prawem — odpowiedzialność wobec pacjentów i kary administracyjne. Nie zastępuje zabezpieczeń IT ani OC podmiotu leczniczego: ogranicza skutki finansowe naruszenia, nie jego prawdopodobieństwo.

O 7:10 rejestracja wygląda jak zwykle — kolejka, telefony, spojrzenia na zegarek. O 7:12 system zapisów zaczyna „mulić”, a po chwili zamarza. O 7:20 w diagnostyce ktoś mówi, że nie widzi zleceń, a w aptece szpitalnej drukują ostatnie recepty „na zapas”. I pada zdanie, które w ochronie zdrowia brzmi jak zaklęcie z innej epoki: „Wracamy na papier, proszę państwa”. Wyciek danych medycznych rzadko przychodzi w eleganckiej kopercie z napisem „incydent IT”. Częściej działa jak awaria prądu w środku operacji — nie tylko boli, ale i obnaża, co działało „na słowo honoru”. W tym momencie dyrekcja dostaje problem, którego nie rozwiąże jednym telefonem do informatyka — i tu zaczyna się pytanie o ubezpieczenie.

Skala zagrożenia i realne kary — kluczowe liczby dla dyrektora szpitala
Ryc. 1: Liczba cyberataków na sektor zdrowia w Polsce oraz wybrane kary UODO dla placówek medycznych. Źródło: opracowanie własne na podstawie decyzji i planów kontroli Urzędu Ochrony Danych Osobowych (2024–2026) oraz danych sektorowego CSIRT.

Dlaczego dane medyczne są „cięższe” niż inne dane

Dane o zdrowiu należą do szczególnej kategorii danych osobowych w rozumieniu art. 9 RODO. Ich ujawnienie jest dla pacjenta dotkliwsze niż wyciek adresu e-mail: informacje o diagnozach, terapiach czy wynikach badań mogą prowadzić do dyskryminacji, szantażu, szkód wizerunkowych i kradzieży tożsamości. Z perspektywy szpitala oznacza to, że przy naruszeniu „stawka emocjonalna” jest wysoka, a cierpliwość opinii publicznej krótka — nawet gdy realna przyczyna jest prozaiczna: błąd człowieka, źle ustawione uprawnienia, źle zaadresowany e-mail.

Do tego dochodzi obowiązek działania pod presją czasu. Zgodnie z art. 33 RODO administrator zgłasza naruszenie organowi nadzorczemu bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości nie później niż w terminie 72 godzin od stwierdzenia naruszenia. Jeśli ryzyko dla praw i wolności osób jest wysokie, trzeba też zawiadomić samych pacjentów (art. 34 RODO) i udokumentować, dlaczego komunikat ma taką, a nie inną treść. To nie „formularz do wysłania”, lecz proces: ocena ryzyka, zebranie faktów, decyzje i ślad audytowy. W szpitalu, gdzie systemy HIS, LIS, RIS/PACS i apteczny są ze sobą splecione, ustalenie „co dokładnie wyciekło” bywa trudniejsze niż samo przywrócenie serwera — i to właśnie te godziny kosztują najwięcej.

Ile kosztuje szpital wyciek danych — twarde liczby

Najczęstszy błąd dyrekcji to traktowanie naruszenia danych jako kosztu hipotetycznego. Polski rejestr decyzji UODO i statystyki incydentów pokazują, że to koszt realny i rosnący.

Co grozi za wyciek danych osobowych w szpitalu? Placówka medyczna odpowiada równolegle na dwóch poziomach: administracyjnym (kara UODO za naruszenie RODO — w sektorze medycznym w Polsce od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 1,4 mln zł) oraz cywilnym (roszczenia pacjentów o zadośćuczynienie). Od kwietnia 2026 r. dochodzi trzeci poziom — sankcje z ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wdrażającej NIS2.

Skala zjawiska rośnie wykładniczo. Liczba cyberataków na polski sektor ochrony zdrowia wzrosła z ok. 411 w 2023 r. przez 1 028 w 2024 r. do szacunkowych ponad 1 400 w 2025 r. Jednocześnie w 2025 r. Prezes UODO nałożył łącznie ponad 64 mln zł kar za naruszenia RODO we wszystkich sektorach, a do urzędu wpłynęło ok. 13 tys. skarg i 22 tys. zgłoszeń naruszeń. Placówki medyczne są jedną z najbardziej narażonych grup ze względu na charakter danych i skalę przetwarzania.

Podmiot / sytuacja Czego dotyczyło naruszenie Kara
American Heart of Poland Atak ransomware, ujawnienie ponad 21 tys. rekordów 1 440 549 zł
Sieć centrów medycznych (styczeń 2025) Pakiet naruszeń, m.in. niewłaściwy monitoring wizyjny ponad 770 000 zł (w tym 458 356,50 zł)
Mała przychodnia (przykład z praktyki UODO) Wyciek danych, brak IOD i szkoleń personelu ok. 100 000 zł
Klinika stomatologiczna (wyrok NSA, 5.11.2025) Niezawiadomienie 37 pacjentów o wycieku w terminie 85 588 zł
Niepubliczny ZOZ w Pyskowicach Utrata danych medycznych ok. 33 000 zł
Szpital Powiatowy we Wrześni Niezgłoszenie naruszenia i niezawiadomienie pacjentów na czas 29 648 zł
SP ZOZ w Pajęcznie Ransomware, zaszyfrowanie danych ok. 30 tys. pacjentów postępowanie / środki naprawcze

Tab. 1: Wybrane decyzje i postępowania UODO wobec podmiotów medycznych w Polsce, 2024–2026. Maksymalny pułap kary RODO to 20 mln euro lub 4% rocznego obrotu. Źródło: opracowanie własne na podstawie decyzji i komunikatów Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 5 listopada 2025 r.

Do kar dochodzą koszty, które polisa pokrywa najczęściej i które rosną z każdą godziną kryzysu: praca specjalistów od analizy incydentu (forensics), prawnicy od naruszeń danych, obsługa infolinii i notyfikacji dla pacjentów, komunikacja kryzysowa oraz utracony przychód w trybie pracy awaryjnej. Globalnie średni koszt naruszenia danych szacowano w 2024 r. na ok. 4,88 mln USD; dla średniej polskiej organizacji incydent ransomware z trzytygodniowym przestojem to strata rzędu kilku do kilkunastu milionów złotych — w szpitalu obciążenie spotęgowane kosztem pracy „na papierze”.

Cyberpolisa: co naprawdę kupujesz, a czego nie kupisz nigdy

Część dyrekcji myśli: „ubezpieczymy się i po sprawie”. To złudzenie podobne do wiary, że gaśnica zastąpi instalację przeciwpożarową. Największą wartością cyberubezpieczenia w szpitalu rzadko jest sama wypłata na końcu — częściej jest nią dostęp do zorganizowanej reakcji kryzysowej, która w krytycznym momencie ma pojawić się szybciej niż plotka na dyżurce. Kupujesz czas, kompetencje i procedury.

Polski rynek cyberubezpieczeń jest wciąż młody — szacuje się, że ubezpieczenie od ryzyk cybernetycznych ma zaledwie ok. 1–2% polskich firm — ale rośnie w jednym z najszybszych temp w Europie, napędzany falą ataków ransomware i wejściem w życie regulacji NIS2. Globalny rynek przekroczył 16 mld USD w 2024 r. i według prognoz ma sięgnąć ok. 29 mld USD do 2027 r.

Co obejmuje cyberpolisa dla placówki medycznej? Typowy zakres to: koszty reakcji na incydent (informatyka śledcza, PR kryzysowy, notyfikacje do UODO i pacjentów), straty z przerwy w działaniu (przestój systemów), koszty odtworzenia danych i systemów, doradztwo i negocjacje przy ransomware oraz — w granicach prawa — odpowiedzialność cywilna wobec pacjentów i kary administracyjne (RODO/NIS2).

Trzeba jednak powiedzieć to jasno: cyberpolisa nie zastępuje bezpieczeństwa IT i nie jest magicznym dodatkiem do OC podmiotu leczniczego. Ubezpieczenie ogranicza skutki, ale nie cofnie czasu ani nie odbuduje reputacji w jeden dzień. Co więcej, sektor zdrowia jest traktowany przez ubezpieczycieli jako grupa wysokiej ekspozycji — oferta jest warunkowana spełnieniem konkretnych wymogów technicznych i proceduralnych.

Co pokrywa cyberpolisa, a co wyklucza — mapa modułów ochrony
Ryc. 2: Typowa struktura modułowa cyberpolisy dla podmiotu leczniczego — obszary objęte ochroną i najczęstsze wyłączenia. Źródło: opracowanie własne na podstawie ogólnych warunków ubezpieczeń cybernetycznych dostępnych na rynku polskim.

Jak zbudować zakres ochrony pod scenariusz „wyciek danych medycznych”

Dyrekcja nie potrzebuje polisy „od internetu”, tylko programu, który odpowiada na trzy pytania: co może się stać, ile to potrwa i kto ma w tym pomóc. Wyciek danych medycznych bywa incydentem czysto „privacy” — ktoś udostępni dokumentację nie temu pacjentowi albo wyśle plik do złego adresata. Bywa też częścią ataku ransomware, gdzie przestój jest równie bolesny jak wyciek. Dlatego sensowny zakres projektuje się pod konkretne scenariusze, a nie pod słownikowe definicje.

W praktyce ochronę warto traktować modułowo, bo różne elementy mają różne limity i warunki. Jeśli w umowie pojawiają się sublimity, mogą one „zjeść” realną wartość ochrony szybciej, niż zdążysz zwołać sztab kryzysowy. Przy rozmowach z brokerem i ubezpieczycielem warto dopilnować co najmniej następujących komponentów:

  • Koszty reakcji i odtworzenia — analiza przyczyny, zabezpieczenie dowodów, przywracanie systemów i danych, dodatkowa praca specjalistów.
  • Wsparcie prawne i notyfikacyjne — ocena obowiązków z art. 33–34 RODO, przygotowanie zgłoszeń, treści komunikatów, obsługa zapytań pacjentów.
  • Ciągłość działania i przestój — koszty przestoju, koszty pracy w trybie awaryjnym, dodatkowe wydatki na utrzymanie procesu klinicznego.
  • Ransomware i cyberwymuszenie — negocjacje, doradztwo, odzyskiwanie, a także jasne warunki, kiedy te świadczenia działają.
  • Odpowiedzialność wobec pacjentów i osób trzecich — roszczenia, koszty obrony, ugody w zakresie, w jakim prawo i OWU na to pozwalają.
  • Przestój zależny od dostawcy — incydent u operatora systemu HIS, dostawcy chmury lub firmy IT obsługującej placówkę.

Pułapki: jak można „mieć polisę” i nadal zostać samemu

Najczęstszy błąd nie polega na tym, że szpitale w ogóle nie kupują cyberpolisy — lecz na tym, że kupują ją jak sprzęt biurowy: „żeby była”, „bo organ tworzący pyta”. W ubezpieczeniach cyber diabeł mieszka w definicjach i wyłączeniach, a szpital nie ma luksusu interpretowania zapisów w środku kryzysu.

Na co zwrócić uwagę w OWU cyberpolisy dla szpitala? Pięć najczęstszych pułapek to: sublimity na drogie elementy (notyfikacje masowe, call center, PR), wąska definicja zdarzenia (tylko atak z zewnątrz, bez błędu ludzkiego), wyłączenia działań przypisywanych państwom, wyłączenie szkód na osobie oraz uzależnienie ochrony od zgodności ze złożoną ankietą bezpieczeństwa.

  • Sublimity na elementy drogie z definicji — masowe notyfikacje pacjentów, call center, PR kryzysowy, odtwarzanie danych. W ochronie zdrowia to właśnie te pozycje generują największe koszty.
  • Definicja zdarzenia — czy polisa obejmuje także błędy ludzkie i incydenty „organizacyjne” (większość naruszeń w służbie zdrowia wynika z działań personelu: phishing, nadużycie loginu, przypadkowe udostępnienie), czy tylko ataki z zewnątrz.
  • Wyłączenia działań przypisywanych państwom lub szeroko rozumianych konfliktów — w dużych incydentach to bywa pole sporu o wypłatę, a nie akademicka ciekawostka.
  • Szkody na osobie — wiele polis cyber wyłącza odpowiedzialność za uraz lub pogorszenie stanu zdrowia, nawet jeśli wynikają pośrednio z awarii systemów. Dla szpitala to wyłączenie szczególnie wrażliwe.
  • Ankieta bezpieczeństwa — ubezpieczyciele opierają decyzję na deklaracji: czy działa MFA, czy są kopie odporne na ransomware, czy testowano odtworzenie. Jeśli „MFA jest na poczcie, ale nie na VPN”, a „backup jest, tylko nikt nie testował odtworzenia”, rośnie ryzyko sporu o wypłatę. Zakup polisy bez uporządkowania minimum bezpieczeństwa zwiększa ryzyko, że zostaniesz z kosztami i z pytaniem „kto to podpisał?”.

NIS2 i RODO: podwójny reżim kar a rola ubezpieczenia

Od 3 kwietnia 2026 r. obowiązuje znowelizowana ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (UKSC), wdrażająca dyrektywę NIS2 do polskiego prawa. Nowelizację podpisano 19 lutego 2026 r., opublikowano 2 marca 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 252). Sektor ochrony zdrowia został zaliczony do sektorów wysoce krytycznych — szpitale, w zależności od wielkości i formy prawnej, są podmiotami kluczowymi lub ważnymi.

Czy NIS2 wymaga od szpitala posiadania cyberpolisy? Nie wprost — ustawa nie nakłada obowiązku zakupu ubezpieczenia. Wymaga jednak wdrożenia systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, raportowania incydentów i zarządzania ryzykiem łańcucha dostaw. Cyberpolisa jest narzędziem transferu ryzyka finansowego, które uzupełnia te obowiązki — i którego warunki (ankieta bezpieczeństwa) w praktyce wymuszają wdrożenie tych samych środków, których wymaga NIS2.

Kluczowa zmiana to przesunięcie odpowiedzialności na kierownika podmiotu. System sankcji jest dwutorowy i nakłada się na istniejące kary RODO — to samo zdarzenie (np. wyciek po ataku ransomware) może skutkować dwiema niezależnymi karami. Pełny system sankcji administracyjnych NIS2 wejdzie w życie 3 kwietnia 2028 r. (kara podstawowa dla podmiotu kluczowego do 10 mln euro lub 2% rocznych przychodów), ale część obowiązków proceduralnych — w tym samoidentyfikacja i wpis do wykazu KSC w terminie do 3 października 2026 r. — działa już teraz, a ich niedopełnienie samo w sobie jest naruszeniem ustawy. Szczegółowy rozkład obowiązków i terminów omawiamy w osobnym przewodniku o wdrożeniu NIS2 w ochronie zdrowia, a relację polisy do przestoju IT — w analizie ubezpieczenia placówki medycznej wobec NIS2.

W tym kontekście pojawia się też ubezpieczenie D&O, chroniące członków kierownictwa za błędy w zarządzaniu i brak nadzoru — uzupełniające cyberpolisę tam, gdzie ryzyko dotyka osobistej odpowiedzialności dyrektora, a nie majątku placówki.

Jak podejść do zakupu: proces, który da się obronić przed zarządem i audytem

Najbardziej dojrzałe organizacje traktują cyberpolisę jak element większego programu odporności, a nie oddzielny produkt. Zaczynają od mapy tego, co krytyczne: gdzie przetwarzane są dane medyczne, które systemy sterują ruchem pacjenta, jakie są zależności od dostawców i chmury. W szpitalu to gęsta sieć: rejestracja, laboratorium, diagnostyka obrazowa, apteka, blok operacyjny plus systemy administracyjne. Bez tej mapy rozmowa o limitach jest jak ustalanie sumy ubezpieczenia budynku bez wiedzy, czy ma trzy piętra, czy trzynaście.

Proces zakupu cyberpolisy odporny na audyt — sześć kroków
Ryc. 3: Rekomendowana sekwencja zakupu cyberpolisy dla podmiotu leczniczego — od mapy zasobów do spięcia polisy z procedurami reagowania. Źródło: opracowanie własne.

Potem przychodzi czas na scenariusze — takie, które mają twarz i harmonogram, a nie tylko nazwę w prezentacji. Warto mieć co najmniej trzy warianty: wyciek danych bez przestoju, ransomware z przestojem i równoległym wyciekiem oraz incydent u dostawcy. Każdy scenariusz powinien mieć opis „jak to wygląda w pracy”: co przestaje działać, jakie są obejścia, ile osób trzeba zaangażować i ile to kosztuje w pierwszych 24–72 godzinach. Dopiero wtedy ma sens rozmowa o limitach, okresie wyczekiwania dla przestoju i o tym, czy polisa obejmuje przestój zależny od dostawcy.

W sytuacji kryzysowej wygrywa nie ten, kto ma najgrubszy segregator, lecz ten, kto ma najkrótszą drogę od wykrycia incydentu do decyzji. Dlatego cyberpolisa powinna być zszyta z procedurami reagowania, rolą inspektora ochrony danych, komunikacją i IT: kto dzwoni na infolinię ubezpieczyciela, kto zatwierdza komunikat dla pacjentów, kto decyduje o odłączeniu segmentu sieci, kto prowadzi dziennik zdarzeń.

Minimum bezpieczeństwa, którego oczekuje ubezpieczyciel

Żeby ubezpieczyciel realnie stanął po stronie szpitala, organizacja musi wykazać „minimum higieny cyber”. Nie chodzi o doskonałość, tylko o spójność między deklaracją a praktyką. To zarazem ten sam zakres, którego wymaga NIS2 — dlatego dobrze przygotowana ankieta ubezpieczeniowa porządkuje compliance „przy okazji”. Poniżej krótka, sprawdzalna lista, którą warto zabrać na radę społeczną lub komitet audytu:

  • Działa uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA) tam, gdzie ryzyko jest największe — dostęp zdalny, konta uprzywilejowane, dostęp do HIS/EDM.
  • Kopie zapasowe są odporne na sabotaż (reguła typu 3-2-1-1-0, kopia offline) i regularnie testowane na odtworzenie, a nie tylko „robione”.
  • Narzędzia wykrywania zagrożeń i aktualizacje są zarządzane (EDR/SIEM, hardening, zarządzanie podatnościami urządzeń medycznych).
  • Sieć jest podzielona — segmentacja sieci klinicznej od administracyjnej i od IoMT, tak by awaria biura nie kładła systemów krytycznych.
  • Raz w roku odbywa się ćwiczenie decyzyjne (table-top) sprawdzające współpracę dyrekcji, IT, prawników i komunikacji.
  • Istnieje udokumentowany, przećwiczony plan reakcji na incydent z procedurą „emergency mode” (praca bez IT) i aktualną listą kontaktów.

Pełną, gotową do druku checklistę gotowości szpitala do cyberpolisy — wraz z listą pytań do brokera — udostępniamy do pobrania poniżej.

Pobierz checklistę gotowości szpitala do cyberpolisy 2026

Lista kontrolna minimum bezpieczeństwa wymaganego przez ubezpieczycieli oraz zestaw pytań do brokera — gotowa do druku.

Pobierz checklistę PDF

Najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje cyberpolisa dla szpitala?

Składka zależy od sumy ubezpieczenia, obrotu placówki, profilu ryzyka i poziomu zabezpieczeń. Ubezpieczyciele wyceniają ryzyko niemal jak audytorzy bezpieczeństwa: wdrożone MFA, EDR, segmentacja sieci, testowane kopie zapasowe i procedury reagowania obniżają składkę. Istotny wpływ ma też franszyza — wyższy udział własny (np. 200 tys. zł zamiast 50 tys. zł) potrafi obniżyć roczną składkę o 30–40%. Historia wcześniejszych incydentów działa w drugą stronę: po przebytym ataku ransomware część ubezpieczycieli podnosi składkę lub odmawia ochrony.

Czy cyberpolisa pokrywa kary nałożone przez UODO?

Tak, ale warunkowo. Polisy cyber zwykle pokrywają kary administracyjne wynikające z RODO i NIS2 wyłącznie „w granicach dozwolonych przez prawo” oraz w zakresie zapisanym w OWU. Kara nałożona za działanie umyślne lub rażące zaniedbanie zwykle nie jest objęta ochroną. Dlatego kluczowe jest sprawdzenie definicji zdarzenia i katalogu wyłączeń przed podpisaniem umowy.

Czym cyberpolisa różni się od OC podmiotu leczniczego?

OC podmiotu leczniczego chroni przed roszczeniami związanymi ze szkodą na zdrowiu pacjenta wynikającą z udzielania świadczeń. Cyberpolisa obejmuje skutki incydentów teleinformatycznych: wyciek i utratę danych, przestój systemów, odtworzenie danych, koszty notyfikacji i reakcji kryzysowej. To produkty komplementarne — cyberpolisa nie zastępuje OC, a OC nie pokrywa większości kosztów wycieku danych medycznych.

Czy szpital musi mieć cyberpolisę zgodnie z NIS2?

Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wdrażająca NIS2 nie nakłada obowiązku posiadania ubezpieczenia. Wymaga wdrożenia środków technicznych i organizacyjnych, raportowania incydentów oraz zarządzania ryzykiem łańcucha dostaw. Cyberpolisa jest dobrowolnym narzędziem transferu ryzyka finansowego — jej warunki w praktyce wymuszają jednak ten sam poziom zabezpieczeń, którego wymaga NIS2.

Co zrobić w pierwszych godzinach po wykryciu wycieku danych?

Uruchomić plan reakcji na incydent: zabezpieczyć dowody, ocenić zakres naruszenia, powiadomić infolinię ubezpieczyciela (jeśli polisa jest aktywna), przygotować zgłoszenie do UODO w terminie do 72 godzin od stwierdzenia naruszenia (art. 33 RODO) i — przy wysokim ryzyku dla pacjentów — zawiadomić osoby, których dane dotyczą (art. 34 RODO). Spóźnione zgłoszenie nie anuluje sankcji, co potwierdził wyrok NSA z 5 listopada 2025 r.

Źródła

Materiał opracowano na podstawie:

  1. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 (RODO), w szczególności art. 9, 32, 33 i 34; ustawy z 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa ze zmianą z 23 stycznia 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 252)
  2. dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2555 (NIS2); decyzji, komunikatów i planów kontroli Urzędu Ochrony Danych Osobowych (2024–2026)
  3. wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 5 listopada 2025 r.
  4. danych sektorowego CSIRT o liczbie incydentów w ochronie zdrowia
  5. raportu IBM „Cost of a Data Breach 2024″
  6. analiz rynku cyberubezpieczeń (dane brokerskie, Munich Re, Aon, ENISA Threat Landscape 2025)

Stan na: maj 2026 r. Artykuł ma charakter informacyjno-analityczny i nie stanowi porady prawnej ani rekomendacji ubezpieczeniowej; w sprawach indywidualnych należy skonsultować się z brokerem ubezpieczeniowym i radcą prawnym.

tm, zdjęcie abac