Likwidacja porodówek w Polsce nie jest pojedynczym zdarzeniem, lecz trwałym trendem: liczba czynnych oddziałów położniczych spadła z 406 w 2010 roku do około 305 pod koniec 2025 roku, a w pierwszych tygodniach 2026 roku zniknęło kolejnych kilkanaście. Główną przyczyną jest rekordowo niska liczba urodzeń, do której dokładają się braki kadrowe i nierentowność małych oddziałów. W miejsce zamykanych porodówek Ministerstwo Zdrowia wprowadziło tzw. pokoje narodzin.
- Porodówek ubywa od lat: 406 (2010 r.) → ok. 305 (listopad 2025 r.) → ok. 266 (koniec stycznia 2026 r.).
- Według danych MZ w 2025 roku zlikwidowano 27 oddziałów położniczo-ginekologicznych – najwięcej w ostatnich latach.
- Liczba urodzeń spadła z 413 tys. (2010 r.) do ok. 238 tys. (2025 r.); prognoza GUS na 2026 rok to poniżej 210 tys.
- Przyczyny: demografia, braki kadrowe, niska wycena porodu i niskie obłożenie (średnio ok. 60% w 2024 r.).
- Od 31 stycznia 2026 r. obowiązuje rozporządzenie umożliwiające tworzenie pokoi narodzin przy SOR lub izbie przyjęć tam, gdzie do najbliższej porodówki jest ponad 25 km.
Ile porodówek zniknęło – skala zjawiska
Dane Ministerstwa Zdrowia i NFZ pokazują wyraźny, wieloletni spadek. W 2010 roku w Polsce działało 406 oddziałów położniczych, a w listopadzie 2025 roku – już około 305. Tempo zmian przyspieszyło na przełomie 2025 i 2026 roku: według danych NFZ przygotowanych dla „Rzeczpospolitej” pod koniec 2025 roku działały 284 oddziały, a pod koniec stycznia 2026 roku – około 266, czyli o kilkanaście mniej w cztery tygodnie. Różnice między źródłami wynikają z tego, że część oddziałów jest formalnie zawieszana, a nie trwale likwidowana, i niektóre wznawiają działalność.

Dla porównania skali: według danych MZ liczba zlikwidowanych oddziałów położniczo-ginekologicznych wyniosła 7 w 2023 roku, 11 w 2024 roku i aż 27 w 2025 roku. Tylko w pierwszym kwartale 2026 roku resort potwierdził zamknięcie pięciu oddziałów w trzech województwach, a kolejne pozostawały zawieszone.
Dlaczego porodówki są zamykane
Przyczyny się nakładają, ale eksperci i dyrektorzy szpitali wskazują przede wszystkim na demografię. Liczba urodzeń spadła z 413 tys. w 2010 roku do około 238 tys. w 2025 roku, a prognoza GUS na 2026 rok mówi o mniej niż 210 tys. – to najniższe wartości w powojennej historii Polski. Drugim czynnikiem są braki kadrowe: utrzymanie całodobowych dyżurów położnych, ginekologów, anestezjologów i neonatologów przy kilkunastu porodach miesięcznie jest organizacyjnie i finansowo trudne.

Trzeci czynnik to finanse. NFZ płaci za wykonane świadczenia, czyli za odebrane porody, natomiast szpital musi opłacać pełną obsadę dyżurów niezależnie od liczby pacjentek. Przy niskim obłożeniu (średnio ok. 60% w 2024 roku) oddział generuje straty – w jednym z podlaskich szpitali dyrekcja mówiła o stracie rzędu 4 mln zł rocznie. Do tego dochodzą sygnały o zbyt niskiej wycenie samego porodu. Szerszy obraz finansów placówek opisujemy w artykule o finansowaniu i inwestycjach w szpitalu.
Gdzie zamykają najczęściej
Zjawisko dotyczy całego kraju, ale szczególnie widoczne jest w województwach podkarpackim, wielkopolskim, śląskim, świętokrzyskim, podlaskim i łódzkim. W 2025 i na początku 2026 roku decyzje o zamknięciu lub zawieszeniu oddziałów położniczych podejmowały m.in. szpitale w Lesku i Leżajsku (podkarpackie), Dąbrowie Tarnowskiej i Wadowicach (małopolskie), Złotowie, Turku, Nowym Tomyślu, Chodzieży, Gostyniu, Rawiczu, Grodzisku Wielkopolskim i Ostrzeszowie (wielkopolskie), Bielsku Podlaskim (podlaskie), Myszkowie i Lublińcu (śląskie) oraz we Włoszczowej, Jędrzejowie, Staszowie i Busku-Zdroju (świętokrzyskie). Decyzje zwykle zapadają z inicjatywy zarządzających szpitalami lub organów założycielskich (powiatów, województw).
Pokoje narodzin – co wprowadziło Ministerstwo Zdrowia
Odpowiedzią resortu na znikające porodówki jest nowe świadczenie. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 15 stycznia 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 51), które weszło w życie 31 stycznia 2026 roku, wprowadziło opiekę nad kobietą w ciąży i kobietą rodzącą realizowaną przez położną. Umożliwia ono tworzenie tzw. pokoi narodzin (interwencyjnych punktów położniczych) – wydzielonych izb porodowych z całodobowym dyżurem położnej – przy szpitalach, które nie mają oddziału położniczego, ale prowadzą SOR lub izbę przyjęć, a do najbliższej porodówki jest ponad 25 km. Pierwszy taki punkt uruchomiono 1 czerwca 2026 roku w Wągrowcu (woj. wielkopolskie).
Rozwiązanie budzi spór. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników wskazuje, że zamykanie oddziałów z najmniejszą liczbą porodów poprawia bezpieczeństwo, bo personel musi mieć zachowaną ciągłość praktyki. Fundacja Rodzić po Ludzku ocenia z kolei, że konsekwencje ponoszą przede wszystkim kobiety, a samo rozporządzenie jest niewystarczające – jako uzupełnienie proponuje m.in. „bon porodowy”, czyli wsparcie finansowe i logistyczne dla rodzących mieszkających daleko od ośrodków położniczych.
Co to znaczy dla pacjentek i jak się przygotować
Dla kobiety w ciąży najważniejszą konsekwencją jest dłuższy dojazd i konieczność świadomego wyboru miejsca porodu z wyprzedzeniem. Konsultanci podkreślają, że to właśnie plan porodu powinien określać konkretny szpital – rodząca nie powinna w trakcie akcji porodowej sprawdzać kolejnych placówek, lecz jechać do tej ustalonej wcześniej. Jak prawidłowo przygotować taki dokument i jakie ma znaczenie, opisujemy w artykule o planie porodu w szpitalu, a szerszy kontekst praw rodzącej – w standardzie opieki okołoporodowej.
Pobierz PDF
Co to znaczy dla szpitali i organów prowadzących
Dla zarządzających to przede wszystkim decyzja o profilu placówki w warunkach trwałego spadku popytu. Część szpitali przekształca oddziały położnicze w ginekologię planową, część zawiesza działalność sezonowo, a system finansowania coraz wyraźniej premiuje wyspecjalizowane, większe ośrodki. Decyzje o zamknięciu lub zawieszeniu wymagają jednak zabezpieczenia dostępu do porodu w regionie i jasnej komunikacji, dokąd kierowane są pacjentki. Tło ustrojowe i finansowe tych zmian opisujemy w przeglądzie systemu ochrony zdrowia w Polsce.
Najczęstsze pytania (FAQ)
Ile porodówek zamknięto w Polsce?
Liczba czynnych oddziałów położniczych spadła z 406 w 2010 roku do około 305 w listopadzie 2025 roku i około 266 pod koniec stycznia 2026 roku. Sam rok 2025 przyniósł 27 likwidacji według danych MZ.
Dlaczego zamyka się porodówki?
Główną przyczyną jest spadek liczby urodzeń (ok. 238 tys. w 2025 r. wobec 413 tys. w 2010 r.). Do tego dochodzą braki kadrowe, niska wycena porodu i niskie obłożenie oddziałów, przez co stają się one nierentowne.
Co to jest pokój narodzin?
To wydzielona izba porodowa z całodobowym dyżurem położnej przy szpitalu bez oddziału położniczego (z SOR lub izbą przyjęć), gdy do najbliższej porodówki jest ponad 25 km. Położna ma przyjąć poród lub towarzyszyć rodzącej w drodze do szpitala. To rozwiązanie awaryjne, nie zamiennik pełnego oddziału.
Gdzie mam rodzić, jeśli zamknęli moją porodówkę?
W planie porodu ustal z lekarzem lub położną konkretny, czynny szpital, potwierdź telefonicznie jego dostępność i zapisz czas dojazdu oraz plan awaryjny. Nie szukaj placówki dopiero podczas akcji porodowej.
Czy zamykanie małych porodówek jest bezpieczne?
Zdania są podzielone. Towarzystwa naukowe wskazują, że koncentracja porodów w większych ośrodkach poprawia bezpieczeństwo dzięki ciągłości praktyki personelu. Organizacje pacjenckie podkreślają ryzyka związane z dłuższym dojazdem i uznają obecne rozwiązania za niewystarczające.
Źródła
- Ministerstwo Zdrowia – dane o liczbie i likwidacjach oddziałów położniczo-ginekologicznych (odpowiedzi na interpelacje, posiedzenia zespołów parlamentarnych)
- Narodowy Fundusz Zdrowia / Centrum e-Zdrowia – dane o liczbie czynnych porodówek i o porodach
- Główny Urząd Statystyczny – dane i prognozy o liczbie urodzeń
- Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 15 stycznia 2026 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. 2026 poz. 51)
- Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników oraz Fundacja Rodzić po Ludzku – stanowiska w debacie o opiece okołoporodowej